środa, sierpnia 15, 2012

Zaliczone L2!

Dostałam dziś maila z informacją o tym, że zaliczyłam L2 Freestyle i tym samym mam zaliczony cały poziom 2. Za jakiś czas powinien do mnie przyjść certyfikat i niebieski string :) Poniżej moje oceny:


niedziela, lipca 15, 2012

Zaliczenie L2 Freestyle i pierwsza jazda na Dżamalu



Obóz na Anka Rancho

Za mną 2 tygodnie na Anka Rancho, gdzie występowałam w charakterze instruktorki i lektorki j. angielskiego. Dużo się działo, było męcząco, ale bardzo sympatycznie. Przyjemnie jest patrzeć, jak dzieci i młodzież uczą się rozmawiać z końmi i naprawdę zależy im na tym, żeby relacja była na pierwszym miejscu. Mamy nawet uczennicę, która nie wiedziała, co to jest ogłowie i wędzidło, mimo, że już rok czy 2 lata jeździ konno na Anka Rancho :)

Całe dnie mieliśmy wypełnione. Z powodu upałów wstawaliśmy o 6 rano, od 7 do 9 robiliśmy zajęcia z końmi, czyli zabawy z ziemi i z siodła (a raczej z grzbietu, bo dziewczyny jeździły na oklep). Po śniadaniu była teoria, czyli wykłady o naturalnym jeździectwie, później zazwyczaj puszczałyśmy jakiś film Parelli, żeby dziewczyny mogły zobaczyć, jak wygląda PNH w profesjonalnym wydaniu :) Po obiedzie prowadziłam angielski, gdzie uczestniczki poznawały słownictwo, które powinno im pomóc podczas oglądania materiałów Parelli. W ramach tych zajęć nakręciłyśmy również 2 filmy (jeden z jednym turnusem, drugi z drugim), które niedługo wrzucę na bloga. Po południu robiłyśmy symulacje, czyli 7 gier i schematy bez koni, a z użyciem ludzi. Dzięki temu dziewczyny miały szansę przećwiczyć wszystko "na sucho" i lepiej opanować sprzęt. Na późniejszym etapie obozu zamiast symulacji bawiły się samodzielnie z końmi na linie lub nawet na wolności.

Przyjemnie był patrzeć, jak w ciągu tych dwóch tygodni dziewczyny robią ogromne postępy, a konie zaczynają same przychodzić do nich na pastwisku (przez cały czas każda bawiła się z tym samym koniem). Carrot stick przestawał przeszkadzać, lina mniej się plątała (a niektóre przeszły nawet na długą linę), konie reagowały na niższe fazy i bardziej się starały, dziewczyny stawały się bardziej asertywne i zachowywały się jak prawdziwi przywódcy. Jestem pewna, że większość po tych 2 tygodniach bez problemu mogłaby zaliczyć L1 (a jedna nawet nagrała zaliczenie). 

Ciekawie było obserwować uczennicę, która przyjechała do nas z własnym koniem - Lewopółkulowym Ekstrawertykiem po przejściach, który był na początku mocno w prawej półkuli. Carrot stick zdecydowanie kojarzył mu się z batem i 2 dni zajęło nam wygranie Friendly Game. Kiedy już jednak koń przekonał się, że nie zamierzamy go skrzywdzić, wszystko zaczęło samo wychodzić, a jego lewopółkulowe zachowanie wszystkich bawiło (wciągał savvy string jak spagetti).

W międzyczasie starałam się znaleźć czas i siłę na własny rozwój, czyli zabawy z Dżamalem i jazdę na Grotesce. Udało mi się codziennie pobyć trochę z końmi, wsiadłam na Dżamala w siodle 2 razy, z czego drugi raz jeździłam 5 minut stępem :) Jutro wrzucę film, dokumentujący to ważne wydarzenie. 

Poza tym nagrałam zaliczenie L2 z siodła na Grotesce! Namówiłam również Ankę na nagranie zaliczenia L2  Freestyle (mogłaby spokojnie zaliczać L3, ale musiałaby trochę więcej poćwiczyć), także może niedługo obie będziemy miały niebieskie savvy stringi :)

poniedziałek, czerwca 04, 2012

Przemyślenia po lekcji z Kasią

Przez 2 weekendy na Anka Rancho dużo się działo - odbyły się warsztaty PNH z instruktorką Kasią Jasińską dla zaawansowanych oraz dla początkujących. Każdego dnia było trochę teorii, symulacje, a także zajęcia z końmi. Oprócz kilku osób, które uczestniczyły z końmi, było też sporo słuchaczy. Ja byłam słuchaczem, a oprócz tego miałam lekcje prywatne z Kasią, które jak zwykle były świetne i bardzo mi pomogły. Same warsztaty również bardzo mi się podobały, uczestnicy wypowiadali się o nich pozytywnie i z entuzjazmem, mamy już w planach kolejne (może we wrześniu).

Od pewnego czasu miałam spore problemy w moich zabawach z Dżamalem, czułam, jakbym dotarła do ściany, której nie mogę przejść. Zaczęło się od schematu ósemki, który chciałam podnieść na wyższy poziom i robić w galopie oraz od okrążania, które chciałam udoskonalić, zrobić schemat Miliona Przejść, czyli poćwiczyć przejścia i zmiany kierunku. Jednak zamiast na lepsze, wszystko zaczęło się zmieniać na gorsze. Okrążanie zupełnie się popsuło, ósemka w zasadzie również. Kiedy robiliśmy rzeczy na niskim poziomie energii, nie było problemu. Jednak kiedy prosiłam Dżamala o szybsze chody, więcej energii, nie mogliśmy się dogadać. Jemu buzowała adrenalina, ja wtedy starałam się razem z nim bawić, podnieść energię do jego poziomu, ale to nie pomagało, tylko pogarszało sprawę. Nie wiedziałam co z tym zrobić. Zdawałam sobie sprawę, że problem leży w tym, że nie umiem zaspokoić jego potrzeb, zapewnić mu tego, co jest mu w danej chwili potrzebne, ale nie miałam pojęcia, jak to naprawić.

Do tego właśnie przydała się lekcja z Kasią - czasem patrząc z zewnątrz można znacznie lepiej zobaczyć, gdzie tkwi błąd. Okazało się, że nie widziałam wystarczająco dobrze, kiedy Dżamal wchodzi w lewą, a kiedy w prawą półkulę. U niego najwyraźniej zmienia się to bardzo szybko. Raz jest LBE, chce się bawić, dyskutować - wtedy potrzebuje, żeby go zaciekawić, nie dawać mu powodów do kłótni, pozwolić mu się ruszać, musi być szybko i zajmująco, trzeba też czasem być stanowczym. Kiedy jednak wprowadzam coś nowego, szybko wchodzi w prawą półkulę introwertyczną, zamyka się w sobie, czuje się niepewnie. Muszę wtedy zwolnić, robić wszystko spokojnie i bardzo delikatnie, dawać mu dużo czasu do namysłu, zdjąć presję. W innych sytuacjach, kiedy jest dalej ode mnie, ma coś zrobić np. na końcu długiej liny, podnieść energię, wtedy wchodzi w prawą półkulę, ale ekstrawertyczną. Buzuje mu się adrenalina, nie może ustać w miejscu, emocjonuje się, nie zwraca na mnie uwagi. Musze wtedy go skupić, dać mu jakieś zadanie, a najlepiej poprowadzić go za rączkę, żeby poczuł się znów pewnie. Póki co najwyraźniej pewność siebie czerpie ze mnie, bo kiedy się oddala, zazwyczaj ją traci. Trudno jest się w każdym momencie zorientować, w której półkuli jest akurat koń i jak w związku z tym należałoby się zachować. W każdym razie tu leży klucz do rozwiązania moich problemów.

Część tych przemyśleń wynika z mojego dzisiejszego spotkania z Dżamalem. Zrobiłam z nim ósemki w stępie i kłusie na krótkiej linie i wychodziły super, jak marzenie. Kiedy jednak założyłam długą linę i próbowałam zrobić to samo z większej odległości, nagle zaczęły się kłopoty. Zarówno odesłanie, jak i przyciąganie się zepsuły, koń zaczął zachowywać się emocjonalnie, przestał zwracać na mnie uwagę - ogólnie się rozsypał, wszedł w prawą półkulę ekstrawertyczną. Muszę popracować nad tym, żeby zwiększać jego pewność siebie, kiedy jest z daleka ode mnie. Postaram się stopniowo wydłużać dystans, na jakim pracujemy.

Druga rzecz, którą pokazała mi Kasia, to praca nad odpowiednim ustawieniem na kole i rozciąganie. Czytałam o tym kiedyś w książce Karen Rohlf, ale sądziłam, że to dla nas jeszcze odległa przyszłość, a okazuje się, że wcale nie. Najtrudniejsze dla mnie jest ustalenie, czy koń wpada do środka zadem, czy łopatką. W teorii brzmi to banalnie, ale w praktyce nie jest takie proste. Dziś jednak udało mi się to chyba zrobić dobrze w stępie i w kłusie. Chodzę przy nim po kole i pokazuję mu, że może się wyciągnąć ku dołowi. Przy okazji przestawiam tę część ciała, która powoduje krzywiznę, po to, żeby koń przez chwilę poczuł, że poruszanie się w równowadze i rozluźnieniu jest wygodne i przyjemne, Dzięki temu będzie później sam szukał tej pozycji. Kiedy zrobiłam z nim trochę tych ćwiczeń i przeszłam do zwykłego okrążania w kłusie, co chwila sam z siebie opuszczał głowę i się rozciągał, więc chyba mu się spodobało :)

Kolejna rzecz, do której staram się teraz przykładać większą wagę, to staranność wykonania różnych elementów. Zamierzam wymagać coraz większej dokładności, szybkości reakcji, zaangażowania w zadanie - wiem, że stawiam Dżamalowi za małe wymagania i stać go na znacznie więcej. Z pewnością znane ćwiczenia na wyższym poziomie będą dla niego łatwiejsze, niż wprowadzanie zupełnie nowych elementów i być może pomoże to w budowaniu jego pewności siebie.

Czyli plan na najbliższy czas: praca nad pewnością siebie, rozluźnieniem i zaangażowaniem.